Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 kwietnia 2018

W pogoni za marzeniami przystanek II

Wiosna za oknem w pełni :) Seledynowa zieleń i pięknie kwitnące drzewa i krzewy cieszą oko i przepełniają nas radością życia:)
Dziś chciałabym pokazać Wam ogrody niekoniecznie tak kwitnące i zielone jak te za oknem, ale myślę, żę równie urocze.
W pierwaszej części pogoni za marzeniami pokazałam kilka ujęć z podróży do Maroka Dzisiaj chcę zabrać Was do Ogrodów Majorelle w Marrakeszu. To jedno z piękniejszych miejsc w tym mieście.
Z jakże inną roślinnością niż ta, w naszych ogródkach:)


Mam podobne w wersji mini w doniczkach;)

Wszystko jak zauważyliście wysypane żwirkiem, który regularnie jest wyrównywany grabkami przez pracowników.

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie potężne kaktusy i cudowne palmy.

Wystarczyło spojrzeć w niebo i....


Ciekawostką było odkrycie, że pewne zwyczaje "turystów" pozostają jednakowe niezależnie od długości i szerokości geograficznej. W Polsce zmorą są napisy na korze drzew w stylu: " tu byłem" czy też " kocham Ewę", tutaj jest podobnie.
NIestety nie byłam w stanie rozszyfrować znaczenia zapisków a i podłoże ich jakby inne niż u nas.

Biedne kaktusy...


No i jeszcze odrobinkę wody. Cóż to byłyby za ogrody bez oczek wodnych czy niewielkich, szemrzących fontann.


I jeszcze złote rybki dla spełniania życzeń:)




A na koniec dla mnie najbardziej magiczny zakątek ogrodów.
Miejsce Pamięci Yves Saint Laurenta.

To niesamowite uczucie stąpać po ziemi na której rozsypane zostały prochy Legendy mody. 
Tak, to było ukochane miejsce YSL, zakochał się w Marrakeszu tutaj osiadł razem ze swoim partnerem i tutaj właśnie powstawały jego projekty. Zauroczony mocno wówczas zaniedbanymi Ogrodami Majorelle, odkupił je wraz z domem w którym zamieszkał i doprowadził to miejsce do dawnej świetności. 

Dziś, możemy tutaj skryć się przed skwarem i gwarem miasta, przysiąść w kawiarence przy aromatycznej kawie i pooddychać cudownym powietrzem. 

Polecam również odwiedzenie tamtejszego muzeum etnograficznego. Małe lecz bogate w eksponaty. Miesjce inspiracji dla projektantów szczególnie biżuterii:)
Zdjęć niestety nie ma bo obowiązuje tam zakaz fotografowania, który jest bardzo rygorystycznie przestrzegany.

Pozdrawiam dziewiarsko:)

sobota, 24 marca 2018

W pogoni za marzeniami - przystanek I


Długo nie zaglądałam do " kłębuszków" z bardzo prostego a jednocześnie mocno skomplikowanego powodu:)
Otóż, zainspirowana podróżami Knitologa oraz zaszczepiona radosną twórczością Marzi podjęłam, dla mnie trudną a jednocześnie pasjonującą podróż (w każdym tego słowa znaczeniu)

We wrześniu wpadłam w wir bardzo ciężkiej pracy, która miałą stanowić podwaliny pod realizację dziecięcych marzeń. Uczestniczyłam w szkoleniach, pisałam projekt, robiłam analizy, tworzyłam biznesplan jednocześnie pracując na etacie. Przez dwa długie miesiące byłam ciągle w niedoczasie
i marzyłam o jednym..... hahaha nie, nie, wcale nie o odpoczynku:) Marzyłam aby Dobry Los podarował mi w prezencie po klika godzin do każdej mojej doby, które mogłabym skrzętnie wykorzystać na dodatkową pracę:)  Może wyda się Wam to głupie czy nieodpowiedzialne, że czterdziestoparoletnie kobieta o ustabilizowanym i wydawałoby się bardzo satysfakcjonującym życiu zawodowym postanowiła spełnić  dziecięce marzenia i radykalnie zmienia swoją profesję, ale cóż podobno bez ryzyka i odrobiny szaleństwa nie ma prawdziwej radości:) Zatem po 22 latach porzuciłam karierę urzędniczą i ruszyłam w nieznane aby dogonić swoje marzenia
J

A tak się zaczęło:

Po wspomnianych miesiącach ogromnego wysiłku początkiem listopada pojechałam w podróż poślubną:) Wprawdzie za mąż wyszłam 25 lat temu ale .....jak widzicie "co się odwlecze to nie uciecze" Tak więc 3-go listopada pierwszy raz w życiu weszłam na pokład samolotu i pierwszy raz w życiu zobaczyłam świat z lotu ptaka:) Nie sądziłam, że kiedykolwiek odważę się na latanie samolotem, a jednak postanowiłam, że się przełamię i będę robiła wszystko to, co chciałam a czego bałam się zrobić do tej pory:)
Wrażenia niesamowite:) Specjalne podziękowania dla Dorotki Knitologa:) Twój patent na bambusowe druty na pokładzie był rewelacyjny:) 

I tak po czterech godzinach lotu znalazłam się w Maroku. Po słotnym i brudnym, polskim listopadzie miłą odmianą było słońce AgadiruJ



Lotnisko w Agadirze

Cudowne miejsce wypoczynku, dla mnie tym cudowniejsze, że spodobało mi się latanie samolotem i dotarło do mnie ile nowych możliwości otworzyło się przede mną :)

Piękna egzotyczna roślinność:

Zielone ogrody są rzadkością w tym kraju. Tutaj, widok na jeden z nich z promenady .


Żywopłot z granatów. Można gozobaczyć przy eleganckich restauracjach i hotelach.


Kwitnące aloesy. Dotąd nie wiedziałam, że aloes kwitnie:) Jak widaćczłowiek rzeczywiście uczy się całe życie.


Szeroka plaża i bezkresny ocean są w stanie ukoić skołatane nerwy a przede wszystkim dać szanse na oderwanie myśli od spraw codziennych.


Widok z leżaczka:)



Promenada o tej porze dnia raczej pustawa, ożywała wieczorami:)



I jeszcze odrobina egzotyki:)

Egzotyki ciąg dalszy:)


Urokliwe zachody słońca w duecie z dobrym drinkiem odprężały w niebywały sposób.





Tak rozpoczął się mój pobyt w Maroku. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co szykuje dla mnie przyszłość...

Pozdrawiam dziewiarsko:)