czwartek, 23 sierpnia 2018

Różowy pudding

Jeszcze bardzo ciepło i słonecznie na zewnątrz, jeszcze lato dopieszcza nas gorącym słoneczkiem a ja już w swej przezorności (jak chyba większość dziewiarek) myślę o chłodniejszych podmuchach jesieni. O złotych liściach, czerwonych koralach jarzębiny, obłędnie długich niciach "babiego lata" i przyjemnych lekko wilgotnych i troszkę chłodniejszych wieczorach.
Zasiadam wtedy w ogrodzie wśród brzemiennych jabłoni i grusz, wciągam pełną piersią cudowny zapach ziemi i dziergając, leniwie podskubuję kiście mocno dojrzałych winogron...

Na takie chwile nieodzowny jest miękki i ciepły "przyjaciel sweter" Oto jeden z nich:

"Różowy Pudding"






Sweterek wydziergany z wełenki Baby Merino od Dropsa z podwójnej nitki. Nie podgryza i jest bardzo cieplutki.

Jego ozdobą są warkocze, które pięknie ozdabiają przód sweterka.





Musicie przyznać, że mało skomplikowane:)






Zastąpienie ściągaczy ściegiem ryżowym nadało dzianinie lekkości i luzu. Dzięki niemu rękawy i dół sweterka swobodnie się układają, jakby tańcząc przy każdym ruchu ciała.







































Dekolt tworzą dwa rozchodzące się warkocze, co sprawia wrażenie nie do końca dopracowanego wycięcia ale...


tył pokazuje, że doskonale łączy się on z ryżowymi akcentami na plecach:)



Przy wszystkich swoich zaletach ma bardzo "smakowity" kolor:)

Jak się Wam podoba?

Pozdrawiam dziewiarsko:)

wtorek, 31 lipca 2018

Śnieżynka w środku lata


Nieznośne upały dają się we znaki wszystkim. Tym co pracują i tym co wypoczywają. Żar leje się z nieba a wysoka wilgotność powietrza nie daje szans na odpoczynek. Nie ma widoku na jakikolwiek podmuch choćby Zefirka…
No ale kiedy ma być ciepło jeśli nie latem w środku wakacji?
Abyśmy przyjemnie mogły przeżyć ten czas stosujmy dużo chłodnych napojów, sorbetów, chłodnych kąpieli i dużo wypoczywajmy. A wypoczywając róbmy to co najbardziej lubimy – dziergajmy, sącząc ulubione napoje przez słomkę, oddając się błogiemu rozmyślaniu. Jeśli znuży nas i to ( w co jednak szczerze wątpię), proponuję buszowanie w internecie w poszukiwaniu natchnienia.
Taką małą inspirację mam dla Was dzisiaj.

Przedstawiam „Śnieżynkę w środku lata”





To bluzeczka ze znanej już z mojego bloga włóczki Aida. Tym razem wersja w bieli.



Bluzeczka robiona od góry, oczywiście „ na okrągło” lekko taliowana co pięknie podkreśla figurę.






































Właściwości chłodzące tej dzianinki sprawiają, że idealnie nadaje się do noszenia w gorące dni:)




Ja już ją zaliczam do tych ulubionych - przezornie udziergałam dwa rozmiary:) Jak widać mojej modelce też już przypadła do gustu. Projekt własny, wzór mało skomplikowany można śmiało skusić się na taką robótkę. 

Pozdrawiam dziewiarsko:)

piątek, 13 lipca 2018

Truskawkowy Shake



Zakupiłam ostatnio cudowną Aidę – mieszankę wiskozy i lnu. Kiedy przyszła paczuszka i rozpoczęłam ją odpakowywać ( Och! Jak kocham to uczucie!!!) delikatnie wyjęłam moteczki i … zakochałam się od pierwszego dotyku:) Lekko błyszcząca, tasiemkowa kuleczka zaczęła przelewać mi się w ręku, więc porzuciłam wszystko i szybciutko wrzuciłam na drutki tę niesforną niteczkę w kolorze truskawek zmiksowanych z mlekiem.

Tak powstał Truskawkowy Shake.

Bluzeczka w sam raz na lato. Dzianina bardzo lejąca, fantastycznie układa się na figurze a przy tym jest doskonała na upały z racji swych chłodzących właściwości.




Kolor cudowny i moim zdaniem odpowiedni dla wszystkich typów kobiecej urody. Prosty wzór dodatkowo podkreśla piękno niteczki a przy tym powinien zadowolić gusta miłośniczek dziewiarstwa.



Mam nadzieję, że Wam również się podoba, namawiam Was bowiem na przygodę z Aidą od Lane Mondial.


Pozdrawiam dziewiarsko:)

wtorek, 3 lipca 2018

Soczysta Mandarynka


Na powitanie lata przygotowałam coś specjalnego:)

W nie tak odległym czasie pochwaliłam się Wam moimi malowankami. Między innymi była to „Soczysta Mandarynka”. Jak wiecie stresowałam się okrutnie, przeczytałam z tuzin postów i instrukcji o farbowaniu wełenek i w końcu się odważyłam.
Teraz z radością mogę pokazać wam „Soczystą Mandarynkę” już nie w kolorowych kłębuszkach ale w dzianince z której jestem bardzo zadowolona.



























Moja dzielna modelka jak zwykle z uśmiechem pomogła mi w obfotografowaniu mojej pracy rękodzielniczej. Tym razem inaczej niż zwykle. Nie „ domowo” i nie „ przyrodniczo” ale w naprędce zaimprowizowanym studio fotograficznym.





Wprawdzie sceneria nie zachwyca jednak miałam w tym swój cel i mam nadzieję, że niedługo będę mogła uchylić rąbka tajemnicy…


Wełenka to mieszanka szlachetnego merino, jedwabiu i kaszmiru, tak więc luksusowa dzianinka dla wybrednych miłośniczek eleganckich kardiganów.




























Aparat i monitor jak zwykle przekłamują kolory ale...


Same powiedzcie czy patrząc na ten sweterek nie czujecie  smaku słodkich mandarynek?


Pozdrawiam dziewiarsko:)

poniedziałek, 14 maja 2018

Cappuccino w roli głównej

Jak każda dziewiarka mam czasem nadwyżki dziergadełek, które to nadwyżki wynikają z braków fotograficznej zaciętości. Początkowo taki stan rzeczy powodował u mnie mocne niezadowolenie a po jakimś czasie zaczął się przeradzać we frustrcję, która znów powodowała pewne zniechęcenie do systematycznych wpisów na blogu. 
Ciekawa jestem czy też tak macie;)
Ale jako praktykujący coach przepracowałam sama ze sobą te stany emocjonalne i wypracowałam nowy ( ale jakże sprawdzony) sposób. Cierpliwość!!!
Z cierpliwością zatem czekam aż moja domorosła modelka znajdzie chwilkę czasu w swoim bardzo zapracowanym życiu a ta chwilka trafi akurat na dobre warunki świetlne:)

Doczekałam się... i ...voilà!  Oto moje Cappuccino !



















































Fason jak zwykle nieskomplikowany ale wiecie, że uwielbiam takie proste formy:)


















































Świetnie sprawdzają się na każdą okazję i jako dodatek do każdego stroju. Do tego bardzo uniwersalny kolor i mamy ciuszek do wszystkiego co aktualnie wisi
w naszej szafie:)



Genialna miękkość alpaki dodaje elegancji i klasy temu kardiganowi.
No i same powiedzcie czy cierpliwość nie popłaciła?

Pozdrawiam dziewiarsko:)

piątek, 27 kwietnia 2018

Moje Malowanki:)

No i wpadłam! Podobnie jak Wiele miłośniczek wełenek:) 
Zakupiłam cudowną mieszankę merino, jedwabiu i kaszmiru do farbowania, zaopatrzyłam się w różne kolory farbek i... rozpoczęłam przygodę z farbowaniem:)

Najpierw starannie przejrzałam różne metody farbowania na wielu blogach, zakasałam rękawy i do pracy!

Mimo wielu obaw efekty końcowe brdzo mi się spodobały:) 

Same zobaczcie oto: 

JEANSOWY w pełnej odsłonie.



Jak widać wełenka dzięki dodatkowi jedwabiu w słońcu ma piękny srebrzysty połysk.


Wspomniałam , że miałam wiele obaw, no bo jak tu podgrzewać prawie do wrzenia tak delikatną przędzę. Jakoś nie bardzo mogłam sobie wyobrazić, że się nie sfilcuje. Tym bardziej, że zalecenia pielęgnacji gotowych dzianin to pranie ręczne w bardzo letniej wodzie.






Kolorem jestem zachwycona, chociaż Ameryki nie odkryję jak napiszę, że fotografie nie oddają do końca prawdziwej barwy kłębuszków.



A w dzianinie jest obłędny! Uwielbiam te nierówności koloru:) I ta cudowna miękkość:)


Kolejnym kolorkiem , który wyszedł spod moich łapek jest 
SOCZYSTA MANDARYNKA




 W rzeczywistości spod mandarynkowego pomarańczu przebijają żółte refleksy. Podobnie jak w JEANSOWYM w dzianienie tworzą się cudowne smugi, gdzie niegdzie mruga do mnie całkiem żółte oczko. 

Jak widać dzianinka już się dzierga. A, że wszysy wiedzą, że zawsze mam na warsztacie kilka robótek jednocześnie - teraz inaczej być nie może. Oczywiście troszkę dłużej czeka się na gotowy wyrób, ale za to, raz na czas są bardzo owocne sweterkowe żniwa:)
Mam nadzieję, że niedługo będę mogła pokazać SOCZYSTĄ MANDARYNKĘ  w całej okazałości:)
I oczywiście dołączy do niej JEANSOWY:)
Następne zaś motki czekają na swoją kolorową kolej:)

Pozdrawiam Dziewiarsko:)

wtorek, 24 kwietnia 2018

W pogoni za marzeniami przystanek II

Wiosna za oknem w pełni :) Seledynowa zieleń i pięknie kwitnące drzewa i krzewy cieszą oko i przepełniają nas radością życia:)
Dziś chciałabym pokazać Wam ogrody niekoniecznie tak kwitnące i zielone jak te za oknem, ale myślę, żę równie urocze.
W pierwaszej części pogoni za marzeniami pokazałam kilka ujęć z podróży do Maroka Dzisiaj chcę zabrać Was do Ogrodów Majorelle w Marrakeszu. To jedno z piękniejszych miejsc w tym mieście.
Z jakże inną roślinnością niż ta, w naszych ogródkach:)


Mam podobne w wersji mini w doniczkach;)

Wszystko jak zauważyliście wysypane żwirkiem, który regularnie jest wyrównywany grabkami przez pracowników.

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie potężne kaktusy i cudowne palmy.

Wystarczyło spojrzeć w niebo i....


Ciekawostką było odkrycie, że pewne zwyczaje "turystów" pozostają jednakowe niezależnie od długości i szerokości geograficznej. W Polsce zmorą są napisy na korze drzew w stylu: " tu byłem" czy też " kocham Ewę", tutaj jest podobnie.
NIestety nie byłam w stanie rozszyfrować znaczenia zapisków a i podłoże ich jakby inne niż u nas.

Biedne kaktusy...


No i jeszcze odrobinkę wody. Cóż to byłyby za ogrody bez oczek wodnych czy niewielkich, szemrzących fontann.


I jeszcze złote rybki dla spełniania życzeń:)




A na koniec dla mnie najbardziej magiczny zakątek ogrodów.
Miejsce Pamięci Yves Saint Laurenta.

To niesamowite uczucie stąpać po ziemi na której rozsypane zostały prochy Legendy mody. 
Tak, to było ukochane miejsce YSL, zakochał się w Marrakeszu tutaj osiadł razem ze swoim partnerem i tutaj właśnie powstawały jego projekty. Zauroczony mocno wówczas zaniedbanymi Ogrodami Majorelle, odkupił je wraz z domem w którym zamieszkał i doprowadził to miejsce do dawnej świetności. 

Dziś, możemy tutaj skryć się przed skwarem i gwarem miasta, przysiąść w kawiarence przy aromatycznej kawie i pooddychać cudownym powietrzem. 

Polecam również odwiedzenie tamtejszego muzeum etnograficznego. Małe lecz bogate w eksponaty. Miesjce inspiracji dla projektantów szczególnie biżuterii:)
Zdjęć niestety nie ma bo obowiązuje tam zakaz fotografowania, który jest bardzo rygorystycznie przestrzegany.

Pozdrawiam dziewiarsko:)