piątek, 24 marca 2017

Fuksjowe życzenie

Knitolog ma piórkowy, Makunka ma piórkowy...mam i ja:)

Wprawdzie piórkowa akcja zakończyła się w ubiegłym roku ( Jak to brzmi!) ale ja również zapragnęłam mieć piórkowy dla siebie:) Poszłam więc w ślady Knitolożki i .... oto on!





Fuksja. Kolor którego nie da się nie zauważyć:) A fason, cóż jakby powiedziała Herbi taki zwyklak. Bardzo leciutki, bardzo mięciutki i baaaardzo cieplutki. Jest lekko przyduży, ma zbyt długie rękawki, świetnie pasuje do jeansów zarówno w wersji eleganckiej jak i bardzo nonszalanckiej:)

Rękawy na całej długości pozostawiłam tej samej szerokości więc stwarzają wrażenie rozkloszowanych przy nadgarstkach. 


Ta jego powłóczystość sprawia, że włożenie go wprawia mnie w lekko romantyczny nastrój, marzą mi się loki, zamglone oczy i lekkie muśnięcie różem:)
No i jest komplet:)


Pozdrawiam dziewiarsko:)



niedziela, 19 marca 2017

Allerød

Zakończyłam dzierganie w wariackim tempie i chyba zmieściłam się w terminie akcji Herbimanii "Wszystko czerwone";) http://herbimania.com/1685-wszystko-czerwone-akcja-dziewiarska

O przedsięwzięciu dowiedziałam się po obejrzeniu Simple Red Knitologa. Cudny projekt Dorotki tak mnie zachwycił, że również zapragnęłam mieć coś czerwonego dla siebie. A że jak już wspomniałam Knitologowi lubię czerwone i zdecydowanie lubię Chmielewską, zaraz po odejściu od komputera rzuciłam się do przeglądu kłębuszków z moich zapasów i czerwonego się trochę znalazło:)
Wybrałam mocną czerwień "Ibizy" z Yarn Art - wiskoza z odrobiną akryliku. 

Moje "Allerød" wygląda tak:



Zdecydowany brak czasu i zbliżająca się wielkimi krokami wiosna spowodowały, że zdecydowałam się na dzierganie czegoś właśnie na tę cieplejszą część wiosny. A że niteczka cieniutka... oj cieniutka , to bez chwili namysłu sięgnęłam po grubsze druciki i rozpoczęłam robótkę z podwójnej nitki.
Wiskoza ma to do siebie, że jest bardzo lejąca, więc mimo grubości dzianinka wyszła miękka i ładnie się układa. 

" Reszta kadłuba" prezentuje się tak:


"Allerød" nie jest wprawdzie tak wyrafinowany jak Simple Red ale już go lubię i będzie to jeden z moich ulubionych łaszków:)



Dzięki Dorotko za natchnienie a Herbi za świetny pomysł na wiosnę:)

Pozdrawiam dziewiarsko:)

poniedziałek, 13 lutego 2017

18 mieć lat......:)

No i stało się:) 
Wszystkie moje dzieci (sztuk dwie) od soboty są dorosłe:) Starsze nawet cztery lata wcześniej:)
Z jednej strony nostalgia mijającego czasu a z drugiej radość, że wypuszczam w świat mądre i świadome siebie istoty. Tata moich pociech ( prywatnie mój mąż) nie był oczywiście w tym czasie na wojnie i wielce się do tegoż przyczynił :) 
Nigdy nie miałam marzeń, co do przyszłości moich córek. 
Czy to dobrze, czy to źle? 
Nie wiem. 
Wiem natomiast, że otwierało  im to szanse na rozwijanie ich pasji a nie realizowanie niespełnionych marzeń rodziców. No cóż, pozostaje mieć nadzieję, że zostały dobrze przygotowane do dorosłego życia, że będą z rozwagą i odwagą wybierać z niego to, co dla nich najlepsze oraz będą umiały cieszyć się zwyczajnym niezwyczajnym życiem. Mam również nadzieję, że jednak nie przestaniemy być im potrzebni jako rodzice:)
Pewnie kiedyś ocenią nas po swojemu:) No cóż, taka kolej rzeczy:)

Jako, że wyznaję zasadę, iż dla zdrowia psychicznego trzeba umieć być sama ze sobą, wracam więc ze spokojem do siebie i rozwijam nadal swoje pasje :) Z większą lub mniejszą intensywnością, z większymi lub mniejszymi sukcesami, a...czasem i porażkami:)

Co dzisiaj?

Ciasto Malinowe od Dropsa:)


Mam nadzieję, że smakowite:) Zapewniam, że baaaardzo rozgrzewające:)




A na drucikach zaś, coś "Bardzo Tajemniczego" myślę, że już wkrótce się tym pochwalę, za zgodą Chmurki oczywiście:)

Pozdrawiam dziewiarsko:)

sobota, 21 stycznia 2017

Błękitne supełki - druga odsłona:)

Kilka miesięcy temu pokazywałam Wam sukienkę zrobioną z wełny i jedwabiu. Wprawdzie nie była wykończona na zicher ale byłam dość zadowolona z efektu. Niestety jak również wspomniałam nie przeszła próby wody i z długości do okolic kolan osiągnęła długość do okolic kostek. Taka wersja niestety nie przypadła mi do gustu. Bardzo rozczarowałam się wełną, bo nie trzymała nic a nic fasonu. Bez żalu więc zwinęłam sukienkę w kłębuszki do poczekania na czas natchnienia i.... czas ten nadszedł szybko, wbrew moim przewidywaniom. Zobaczcie same:)





Błękitne supełki przekształciły się w błęktne fale i wyglądają niezgorzej. 


Dzianina jest mięsista, bardziej zbita niż poprzednio,bo postanowiłam zrobić ją na cieńszych drutach. Jak widać mimo podwójnej nitki oczka należało dziergać ciaśniej, aby utrzymać fason udziergu.


No i jeszcze duży srebrny guzik. To część prezentu od Mikołaja:) Pomysłowy był i zaopatrzył mnie w różności guzikowe na dłuższy czas:)

Pozdrawiam Dziewiarsko:)

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Czego ciało się domaga?

Tak sobie pomyślałam, że nie musi być tylko kłębuszkowo i postanowiłam podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami z ostatnich kilku miesięcy. Zaczęłam bowiem niedomagać i poza tym, że nie mogłam się poświęcać swojej pasji knitologicznej, nie mogłam poświęcać się pracy zawodowej to jeszcze zwykłe codzienne czynności jak ukrojenie kromki chleba, czy uniesienia filiżanki herbaty sprawiały niewyobrażalny problem. Zaczęło się od wizyt u lekarzy, później zabiegi u reahbilitantów, domowe ćwiczenia i mnóstwo farmaceutyków, które w ostateczności uszkodziły mi wątrobę.
Jako człowiek niespokojny i coraz bardziej poirytowany swoją beradnością a przede wszystkim bólem, który umordował mnie niemiłosiernie po różnych perypetiach trafiłam do medycyny chińskiej. Zostałam nakłuta igiełkami i pouczona, że koniecznie muszę zmienić dietę i sposób odżywiania.
I tak dowiedziałam się, że powinnam absolutnie wykluczyć ze swojego jadłospisu wszystko co jest z glutenem, wszystkie produkty mleczne, ryż i wszelkie kwaśne produkty. Jako, że podobno mam bardzo wychłodzony organizm powinnam go rozgrzewać od środka eliminując cytrysy i wszelkie zimne dania (żegnajcie ulubione lody) a włączając do swojego menu wszystko co rozgrzewa: imbir, pieprz cayenne, papryczki jalapeno itp. a także pić i jeść duż ciepłych dań. Zupy kocham niepowiem, ciepłe napoje również więc problem właściwie żaden. Gorzej, że muszę rozstać się ze swoim ukochanym białym serem, od którego jak twierdzi moja młodsza latorośl jestem uzależniona. No i pojawił się problem z pieczywem. W małym miasteczku nie tak bowiem łatwo o gotowe pieczywo bezglutenowe. Postanowiłam sama stawić czoło wyzwaniu i rozpoczęłam na własną rękę produkcję tegoż pieczywa. Poszperałam w sieci i okazuje się, że wcale nie musi być monotonnie a co ważniejsze może być całkiem smacznie. Wypróbowałam przepisy na chleb gryczany, chleb z cieciorki a poniżej prezentuję chleb według własnego pomysłu oparty na mące, którą zrobiłam z kaszy jaglanej:)








































Kromeczka tego chlebka obłożona na przykład wędliną i ogórkiem to wspaniałe śniadanko:)

A do tego jeszcze pyszna herbatka z imbirem. Mniam:)



A jak skutczne są te zmiany? Na razie nie powiem, bowiem eksperymentuję tak dopiero od tygodnia. Ale czują się chyba lżej. Jeśli wytrwam, to zdam relację za dwa, trzy miesiące i opowiem o tym czy taki sposób odżywiania przyniósł mi jakieś korzyści:)

Mimo, że  nie było o dzierganiu to jednak pozdrawiam dziewiarsko:)




sobota, 14 stycznia 2017

Wytwory inspiracji

I uległam inspiracji:) Nie wiem jak Was, ale mnie bardzo motywują do działania wszelkie napotkane gdziekolwiek udziergi. A ostatnio, z przyczyn zdrowotnych, miałam sporo czasu aby pobuszować po necie zaś zdecydowenie mniej, a właściwie wcale nie miałam dziergania.
Wreszcie wydobrzałam na tyle, że mogłam wrócić do drucianego nałogu.  
Postanowiłam zmierzyć się z dzianinowymi płaszczami:)
Wyszukałam w swej "jaskini skarbów" zapasy cudownego moheru Deja Vu i zapadłam się w kuchenną kanapę. Robótka przybywała szybko a efekt berdzo mnie zadowalał. Poza tym, że co chwilę mojej kuchni należało się odkurzanie moherowego puchu ( efekt uboczny robótki) to praca nad projektem była całkiem przyjemna.  


Każdy mój udzierg traktuję indywidualnie i każdy dostaje swoje imię, przez co w moim odczuciu nadaję mu niepowtarzalne cechy istoty żywej. Ma swój charakter, i jest zdecydowanie nie do podrobienia:) Dlaczego? Bo zawsze powstaje spontanicznie, pod wpływem nagłego natchnienia i impulsu. Regułą jest, że podczas dziergania moja praca ulega przeobrażeniom:):):) Sama nie bardzo umiałabym powtórzyć to co wydziergałam. Ma to zapewne wiele wad, ale  niewątpliwie jedną zaletę. Każdy łaszek, opuszczający moje druciki jest jedyny w swoim rodzaju:)

Najważniejsze jest to, że namówiłam do współpracy moją modelkę:)  
 Efekty oceńcie sami:)

zatem przedstawiam : "Jesienne Capucino"...







... i "Gorzka Czekolada ze skórką pomarańczową":)






Teraz ruszam do następnych projektów:)

Pozdrawiam dziewiarsko:)

piątek, 23 grudnia 2016

Wesołych, Radosnych i Rodzinnych:)

 Cichutko Rozbrzmiewa Wesoła Kolęda ...

Drogie Dziewiareczki,

Spokojnych i Radosnych Świąt w gronie Tych, których kochacie...

Niech ten, wyjątkowy czas napełni Was pokojem a każda chwila

niech przynosi moc inspiracji ( nie tylko dziewiarskich:)) 

Pozdrawiam dziewiarsko i świątecznie :):):)

czwartek, 8 grudnia 2016

Sukienki znalezione...

Rwa barkowa w dalszym ciągu daje się we znaki:( Zatem drutowanie nadal musi poczekać. "Błękitne supełki" musiałam zwinąć w Kłębuszki:( Niestety nie wytrzymały "próby wody". Okazuje się że mimo szlachetnego składu ( wełna i jedwab) sukienka nie trzymała formy. No cóż, niebieskie kłębuszki pozostają do zagospodarowania - z przyczyn zdrowotnych - w bliżej nieokreślonym czasie:)

Tymczasem nadal buszuję sobie po necie w poszukiwaniu pomysłów na lepsze czasy. Przyznaję, że sprawia mi to niekłamaną przyjemność, ale jednocześnie wprawia mnie w nieznośną irytację, bo jak większość z Was zapewne doświadczyła, mam ochotę porwać druty i podjąć wyzwanie stworzenia czegoś na podobieństwo projektów które mnie zachwycają:)

Dzisiaj skupię się na sukienkach i postaram się pokazać te które najbardziej przypadły mi do gustu.

Najpierw soczysta grenadyna:) Nie wiem dlaczego ale kojarzy mi się ze słodkim drinkiem ananasowym z dodatkiem grenadyny i pomarańczy:) Nie dość, że kolory bardzo " smaczne" to jeszcze fason wręcz doskonały w swojej geometrycznej prostocie:)
żródło : pinterest
Kolejna to smak gorzkiej czekolady:) mmmmm.... wspaniała...
Równie prosta, a jakże kobieca...



Tę znalazłam tutaj:http://sabazh.blogspot.de/2011/03/les-copains-2011-2012.html polecam zajrzeć jest jeszcze dużo ciekawych projektów niekoniecznie " sukienkowych".

I jeszcze raz czekoladowo. Zupełnie inny styl i równie urocza jak poprzednia czekoladka:)
źródło: pinterest
Lekko ekstrawagancka, nadal nie ujmująca kobiecości...
źródło: pinterest
...i baaaaaardzo seksowna:)


W pełnej krasie i innych ujęciach tutaj: https://www.etsy.com/listing/64857184/sale-deep-red-knit-dress No i niech mi ktoś powie, że dzianina nie może być wręcz erotyczna:)

Wersja w stylu nieco hipisowskim, jakże jednak pełna czaru.

źródło: pinterest

No i zebrała się mała " Bombonierka" pomiędzy Mikołajem i Gwiazdką:)
Mam nadzieję, że choć troszkę Wam się podoba i że następny wpis będzie opatrzony choć odrobiną moich prac dziewiarskich:)

Pozdrawiam druciarsko:)




piątek, 2 grudnia 2016

Dobijająca bezczynność czyli jak to jest być na "głodzie"?

Dopadła mnie rwa barkowa:( nie pierwszy zresztą raz:(


Każda drutocholiczka zapewne wie jak to jest nie móc sobie podziergać kiedy człowieka dopadnie natchnienie:( W takich sytuacjach rozumiem wszystkich nałogowców, którzy są " na głodzie" - bez wyjątku:)

Patrzę smętnie na rozpoczęte robótki i rośnie we mnie frustracja :(

Mam za to czas aby pobuszować po blogach, podejrzeć robótki innych dziewiarek i zobaczyć co słychać w świecie dzianin trochę dalszym niż moje Kłębuszki:)
Odwiedziłam Makunkę, Knitologa w podróży, Alejanrę i Chmurkę Marzi. U nich jak zwykle same śliczności:)
Po czym przystąpiłam do dalszych poszukiwań.
Zaczarowały mnie płaszcze:) Podzielę się z Wami tym co wyszukałam w necie.

Na początek śliczny płaszcz autorstwa Swietłany Wołkodaw o wdzięcznej nazwie " Morze Krymskie"
Uwielbiam kolor szmaragdowy we wszelkiej postaci a tutaj skomponowany z szarością i czernią jest cudny. Pomysł z szalem, a przede wszystkim jego wykorzystaniem również ciekawy:)

Kolejny który mnie zauroczył to "Złota jesień" 

Prawda, że piękny:) Po dłuższych poszukiwaniach okazało się, że jest to dzieło tej samej autorki:)
Zaparłam się więc, dotarłam do strony z projektami Swietłany i pokazuję następny ciekawy projekt.


Fenomenalny pomysł z wykorzystaniem guzików:)
I jeszcze moje ukochane maki poniżej:)

Swietłana ma dużo ciekawych pomysłów, którymi można się inspirować:) Dla wszystkich dziewiarek, które chcą podejrzeć więcej jej prac, szukając dziewiarskiego natchnienia podaję link http://www.livemaster.ru/item/14227871-odezhda-palto-vyazanoe-avtorskoe-krymskoe
Gotowe prace można też zakupić to dla tych, które z dzierganiem są na bakier.
No i okazuje się, że wpis stał się monotematyczny, ale czy Swietłana na to nie zasłużyła?

Acha, byłabym zapomniała, wszystkie zdjęcia pochodzą ze stony podanej w linku i niestety nie są mojego autorstwa:)

Z dziewiarskimi pozdrowieniami:)

piątek, 11 listopada 2016

Szaraczek Przytulaczek i Błękitne Supełki

Po ekspresowym wydzierganiu mleczno-kawowego sweterka córeczki, powróciłam do robótki przy szarym, milusim płaszczyku.
Szary Cloud Dropsa zakupiony w e-dziewiarce bardzo przyjemny w robocie, a przy tym z uwagi na technologię produkcji jest bardzo lekki. Skład zaś: baby alpaka i wełna z merynosów powodują, że jest niesamowicie przyjemny dla skóry.
Słowem Szaraczek Przytulaczek jak się patrzy! 








Niestety nie dokończyłam jeszcze robótek wykończeniowych bo w trakcie dziergania przyszedł mi do głowy nowy projekt:




Błękitne Supełki:)
Sukienka wykonana z włóczki Silvija, która w swoim składzie ma 70% wełny i 30 % jedwabiu. Zakupiłam ją lata świetlne temu
w e-dziewiarce i wreszcie się doczekała:)

Sukienka typu oversize jest bardzo cieplutka w sam raz na nadchodzącą zimę:)
Teraz oba projekty czekają na wplecenie niteczek, upranie i powędrują do nowych właścicielek:)
Po wykończeniu pokażę je jeszcze "na gotowo" na manekinie:)
A swoją drogą myślę, że powinnam znaleźć jakąś modelkę. Bo na "żywym" zupełnie inaczej się prezentują. Chyba lepiej:)

środa, 2 listopada 2016

Express InterCity a może Pendolino?


Nie ma to jak nasi milusińscy:) Niezależnie od wieku:)
Moja starsza latorośl zjechała na czas świąteczny do domku i złożyła expresowe zamówienie na ciepły sweterek:)
Bo........jak każda szanująca się kobieta "nie ma co na siebie włożyć" w ten chłodny czas:)

Odesłałam ją więc do moich pudeł z kłębuszkami celem poszukania odpowiednich, porzuciłam 
( nawet bez żalu ) szare dziergadełko z milusiej Cloud mix Dropsa i rzuciłam się w twórczy wir, zarzucając wszystkie zbędne obowiązki. Tych niezbędnych niestety nie dało się:) Tak szczelnie wypełniałam swój czas dzierganiem, że podróżując i odwiedzając groby bliskich omal nie wymyśliłam auta, które dałoby się  prowadzić robiąc jednocześnie na drutach. Całe szczęście mój wyrozumiały małżonek momentami przejmował inicjatywę za kierownicą  i muszę powiedzieć, że jako pasażer miałam zdecydowanie większe możliwości realizowania się w zakresie "knitologicznych" uzależnień.

Po dwóch dniach mój warsztat dziewiarski wyglądał tak:

Kolejne godziny spędzałam pracowicie - sprawiedliwie, acz nie po równo dzieląc czas między pichceniem a drutowaniem. I wcale nie skłamię, że z ogromną przyjemnością machałam drucikami ku ogromnemu zadowoleniu córeczki:)
Po trzech dniach  mogłam  wystroić mojego manekina i "obfocić" nowy łaszek. Prawda, że w iście pendolinowym tempie?



Ukontentowana właścicielka szybko wskoczyła w nowy sweterek, a ja cóż... pospieszyłam na dalsze spotkania z tymi, którzy odeszli...