Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2019

Różowa Chmurka

Wiosennie i ciepło za oknem. Ciepłe dni dają wreszcie wytchnienie po chłodach zimy i deszczowym maju. Wkładamy z radością lekkie sukienki bo przecież tęskniłyśmy za nimi już tak długo. Jednak ranki i wieczory jeszcze przypominają nam, że na prawdziwie letnie dni musimy troszkę poczekać.
Wszystkie dziewiarki wiedzą, że na takie właśnie chwile doskonałe są wszystkie piórkowe udziergi:)

Dziś przedstawię Wam Różową Chmurkę. 



Lekki sweterek z Kid-Silka od Dropsa w kolorze pudrowego różu.  Sweterek jest lekki ale bardzo cieplutki. Doskonały do letniej sukienki ale też świetny do stylizacji z spodniami i np. jedwabnej bluzki od SILKARS jak na zdjęciu:)



Szerokie rękawy i  srebrna zapinka nadają Różowej Chmurce romantyczny i świąteczny charakter.
W takim wdzianku możesz wybrać się na wiosenny spacer i romantyczną kolację z ukochanym:) 































Mam nadzieję , że Różowa Chmurka skradnie Wasze serca:)

Pozdrawiam dziewiarsko:)

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Mały Czarny

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia a tuż po nich szybciuteńko, nieśmiało jakby z ogromną tremą nadejdzie Nowy Rok. W tych dniach chcemy wyglądać wyjątkowo. Każda z nas z niezwykłą starannością dobiera garderobę na wyjątkowy wieczór Wigilijny, rodzinny obiad w Boże Narodzenie czy sylwestrową noc.
Jak to my - kobiety zwykle stajemy przed pełną szafą i... nie mamy co na siebie włożyć. Chociaż znam jedną taką kobietkę, która ma niezwykle uporządkowaną szafę ( pozdrawiam Marzenkę "Chmurkę")
Ja jednak mimo dobrych rad płynących z różnych stron na temat zorganizowania porządnej szafy, ciągle mam z tym kłopot. I to właściwie na własne życzenie:) Jestem chyba jednak bardzo staroświecka i sentymentalna. Z częścią swojej garderoby rozstaję się bez żalu lecz jest sporo łaszków, z którymi wiążą się bardzo miłe wspomnienia:) Jest wśród nich czerwona sukienka w której byłam na pierwszej randce z moim mężem:) Bluzka ręcznie malowana przed laty przez moje maleńkie córeczki i podarowana na dzień matki, szal z delikatnej wełenki przywieziony z przepięknej  Sighisoary ( miasteczka w Rumuni), pierwsze szyte przeze mnie sukienki i żakieciki i mogę tak jeszcze długo, długo wymieniać.
Ale na ten łaszek w każdej szafie znajdzie się miejsce i będzie pasował do każdej wizytowej stylizacji. Same oceńcie:

Mały Czarny czyli idealny dodatek do Małej Czarnej:)

Mały kardigan, z mojego ulubionego duetu: Baby Alpaki i Kid Moheru. Do tego dołożyłam jeszcze błyszczącą czarną niteczkę z maleńkimi cekinkami.



Niestety zdjęcia nie oddają pełnego uroku sweterka, ale uwierzcie mi mieni się cudnie przy najdrobniejszym ruchu.
No i same powiedzcie, czy można nie znaleźć odrobiny miejsca w swojej szafie na taki śliczny drobiazg:)

Pozdrawiam dziewiarsko:)

wtorek, 11 grudnia 2018

Jedwabiste niteczki

No i stało się. Grudzień został jednak zdominowany przez SILKARS -a:)  Jestem tak pochłonięta szyciem, że mało czasu pozostaje na dzierganie, które wprawdzie lekko zaniedbane nie zostało jednak wyparte z mojej codzienności. Powolutku powstają nowe rękodzieła jednak nie bardzo mogą konkurować z tempem tworzenia jedwabnych bluzeczek.

Ponieważ  one również powstają z mojej pasji chcę Wam je pokazać. Mam nadzieję, że ich oglądanie sprawi Wam przyjemność, choć wiem, że dotyk tak niezwykłej tkaniny jaką jest jedwab to tak niezwykłe doznanie, że nawet najlepsze fotografie go nie oddadzą.

Ale spróbujmy. Autorem zdjęć jest Maciej Banasik ze studia Obiektywniej, a bluzki zaprezentowała bardzo znana i utalentowana rzeszowska aktorka Mariola Łabno - Flaumenhaft. 
( Mariolu i Maćku, jeśli to czytacie to serdecznie dziękuję i pozdrawiam gorąco)

Dziś pokażę bardzo prostą bluzeczkę, która stanowi bazę do właściwie każdej oficjalnej, biznesowej stylizacji.

 



Tutaj akurat w chabrowym kolorze, ale była jeszcze cudowna intensywna czerwień, nasycona musztarda, głęboka czerń i świetlista śmietanka:)
Wszystkie cudowne i wszystkie chciałabym mieć:)
Prawda, że cieszą oko?

Pozdrawiam jedwabiście i nadal  mimo wszystko dziewiarsko:)






niedziela, 2 grudnia 2018

W pogoni za marzeniami cz. III i z pewnością nie ostatnia

Myślałam, że zdążę w listopadzie - nie zdążyłam. Ten rok był wydawać by się mogło mało produktywny jeśli chodzi o  rękodzielnictwo, zważywszy na ilość moich blogowych wpisów. Otóż, nic bardziej mylnego . Był wyjątkowo pracowity, wyjątkowo obfity w " hendmeidy " i wymagający ogromnej odwagi i wytrwałości:)
Jak wspominałam w poprzednich " marzeniowych wpisach" w styczniu podjęłam decyzję o odejściu z etatu i rozpoczęłam spełnianie dziecięcych pragnień. 
Wymagało to ogromu pracy, cierpliwości i zaangażowania. Wspierali mnie wspaniali ludzie. I tak z odwagi, trudu i marzeń urodził się SILKARS.
Niewielka pracownia rękodzielnicza w której wspólnie z cudownym zespołem miłośniczek rękodzieła tworzymy piękne i unikalne elementy damskiej garderoby. Są to głównie jedwabne bluzki, choć popełniamy również inne fatałaszki:)

W tym miejscu pracujemy:



I dokładnie tak pracujemy:
















































































A to niektóre nasze projekty:


jedwabna bluzka w kolorze nude o bardzo romantycznym kroju

i  fuksjowa jedwabna suknia wieczorowa z wyjątkowym ornamentem

Oba projekty są w trakcie szycia i wykańczania, więc można dostrzec jeszcze drobne niedoskonałości ale mam nadzieję, że mimo to będą się Wam podobać:)
Wkrótce pokażę nasze kolekcje:)

A tymczasem, ponieważ dziergania nie zarzuciłam - pozdrawiam dziewiarsko:)

poniedziałek, 19 listopada 2018

Spotkanie z Zimą

Jesień w tym roku bardzo nas rozpieszczała. Właściwie tak zaprzyjaźniła się z latem, że odstąpiła mu cały październik i kawałek listopada. Jednak wszystko kiedyś się kończy. Piękne słoneczne dni ustąpiły chłodom i pierwszym płatkom śniegu. Przyszedł dobry czas na czapki, szaliki i sweterki ...ale... nie tylko:) 
Ostatnimi czasy, zauroczyły mnie wełniane spódniczki. Przeglądając niewyczerpane zasoby internetu znalazłam projekt, którym się zainspirowałam i tak powstało Spotkanie z Zimą.Oto ono:


Grafitowa, tweedowa wełenka to mieszanka akrylu ( 45%), wełny ( 40%), alpaki (10%) i wiskozy (5%) 
Dziergałam na drutach nr 4 i zużyłam 8 motków włóczki.


Spódniczka z motywem plecionki na tylnej części cała robiona pojedynczym ryżem. Aby zachować mocno ołówkowy kształt dzianiny  na wysokości bioder w tylnej części dodawałam i odejmowałam oczka. 
Doskonale prezentuje się na szczupłej sylwetce, jest elegancka i ciepła. Czego trzeba więcej na mroźne dni nadchodzącej zimy?

Pozdrawiam dziewiarsko:)

PS. Wybaczcie jakość zdjęć. Chyba wyszłam z wprawy:(

czwartek, 23 sierpnia 2018

Różowy pudding

Jeszcze bardzo ciepło i słonecznie na zewnątrz, jeszcze lato dopieszcza nas gorącym słoneczkiem a ja już w swej przezorności (jak chyba większość dziewiarek) myślę o chłodniejszych podmuchach jesieni. O złotych liściach, czerwonych koralach jarzębiny, obłędnie długich niciach "babiego lata" i przyjemnych lekko wilgotnych i troszkę chłodniejszych wieczorach.
Zasiadam wtedy w ogrodzie wśród brzemiennych jabłoni i grusz, wciągam pełną piersią cudowny zapach ziemi i dziergając, leniwie podskubuję kiście mocno dojrzałych winogron...

Na takie chwile nieodzowny jest miękki i ciepły "przyjaciel sweter" Oto jeden z nich:

"Różowy Pudding"






Sweterek wydziergany z wełenki Baby Merino od Dropsa z podwójnej nitki. Nie podgryza i jest bardzo cieplutki.

Jego ozdobą są warkocze, które pięknie ozdabiają przód sweterka.





Musicie przyznać, że mało skomplikowane:)






Zastąpienie ściągaczy ściegiem ryżowym nadało dzianinie lekkości i luzu. Dzięki niemu rękawy i dół sweterka swobodnie się układają, jakby tańcząc przy każdym ruchu ciała.







































Dekolt tworzą dwa rozchodzące się warkocze, co sprawia wrażenie nie do końca dopracowanego wycięcia ale...


tył pokazuje, że doskonale łączy się on z ryżowymi akcentami na plecach:)



Przy wszystkich swoich zaletach ma bardzo "smakowity" kolor:)

Jak się Wam podoba?

Pozdrawiam dziewiarsko:)

wtorek, 31 lipca 2018

Śnieżynka w środku lata


Nieznośne upały dają się we znaki wszystkim. Tym co pracują i tym co wypoczywają. Żar leje się z nieba a wysoka wilgotność powietrza nie daje szans na odpoczynek. Nie ma widoku na jakikolwiek podmuch choćby Zefirka…
No ale kiedy ma być ciepło jeśli nie latem w środku wakacji?
Abyśmy przyjemnie mogły przeżyć ten czas stosujmy dużo chłodnych napojów, sorbetów, chłodnych kąpieli i dużo wypoczywajmy. A wypoczywając róbmy to co najbardziej lubimy – dziergajmy, sącząc ulubione napoje przez słomkę, oddając się błogiemu rozmyślaniu. Jeśli znuży nas i to ( w co jednak szczerze wątpię), proponuję buszowanie w internecie w poszukiwaniu natchnienia.
Taką małą inspirację mam dla Was dzisiaj.

Przedstawiam „Śnieżynkę w środku lata”





To bluzeczka ze znanej już z mojego bloga włóczki Aida. Tym razem wersja w bieli.



Bluzeczka robiona od góry, oczywiście „ na okrągło” lekko taliowana co pięknie podkreśla figurę.






































Właściwości chłodzące tej dzianinki sprawiają, że idealnie nadaje się do noszenia w gorące dni:)




Ja już ją zaliczam do tych ulubionych - przezornie udziergałam dwa rozmiary:) Jak widać mojej modelce też już przypadła do gustu. Projekt własny, wzór mało skomplikowany można śmiało skusić się na taką robótkę. 

Pozdrawiam dziewiarsko:)

poniedziałek, 14 maja 2018

Cappuccino w roli głównej

Jak każda dziewiarka mam czasem nadwyżki dziergadełek, które to nadwyżki wynikają z braków fotograficznej zaciętości. Początkowo taki stan rzeczy powodował u mnie mocne niezadowolenie a po jakimś czasie zaczął się przeradzać we frustrcję, która znów powodowała pewne zniechęcenie do systematycznych wpisów na blogu. 
Ciekawa jestem czy też tak macie;)
Ale jako praktykujący coach przepracowałam sama ze sobą te stany emocjonalne i wypracowałam nowy ( ale jakże sprawdzony) sposób. Cierpliwość!!!
Z cierpliwością zatem czekam aż moja domorosła modelka znajdzie chwilkę czasu w swoim bardzo zapracowanym życiu a ta chwilka trafi akurat na dobre warunki świetlne:)

Doczekałam się... i ...voilà!  Oto moje Cappuccino !



















































Fason jak zwykle nieskomplikowany ale wiecie, że uwielbiam takie proste formy:)


















































Świetnie sprawdzają się na każdą okazję i jako dodatek do każdego stroju. Do tego bardzo uniwersalny kolor i mamy ciuszek do wszystkiego co aktualnie wisi
w naszej szafie:)



Genialna miękkość alpaki dodaje elegancji i klasy temu kardiganowi.
No i same powiedzcie czy cierpliwość nie popłaciła?

Pozdrawiam dziewiarsko:)

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Czerwony Kapturek dla Marzanny

Wiosna kalendarzowa przyszła ale niestety nie może w żaden sposób przepędzić Zimy:) Takie małe deja vu:( W ubiełym roku pamiętam, też się bardzo ociągała i dopiero w maju poświeciłlo troszkę słoneczko. Zastanawiałam się czemu tak się dzieje i pomyślałam, że może dlatego, że coraz rzadziej żegnamy oficjalnie Zimę. Zrobiłam prywatny wywiad i okazało się, że niewiele osbó pamięta  zwyczaj topienia Marzanny - słowiańskiej bogini, która była symbolem zimy i śmierci.
Ja postanowiłam jej nie topić ani nie palić:) Postanowiłam zachęcić ją do dalekiej podróży w inny sposób. Otórz wydziergałam dla niej Czerwony Kapturek aby mogła sobie spokojnie odejść i zostawić nas wreszcie w ramionach Wiosny!!!




No dobrze, a teraz już bardziej poważnie:) Ten czerwony komplet wydziergałam z 6 moteczków Baby Merino Dropsa, podwójną nitką. Dzięki temu jest ciepły a co najważniejsze nie podgryza:) Jest to niewątpliwą zaletą dla wrażliwców, do których zalicza się cała moja rodzina:)







 Ja widać na zdjęciach dzianina jest lejąca i dobrze się układa. Jedyną drobną wadą jest jej rozciągliwość po praniu. Całe szczęście podczas suszenia trochę się zbiega więc w ostateczności otrzymuje się wyrób niewiele większy od tego który pierwotnie się dziergało:)





Jak widać  na załączonych obrazkach w zimowe chłody sprawdza się doskonale a energetyczny kolor udziergu sprawia, że temperatura odczuwalna na zewnątrz jest torchę wyższa niż
w rzeczywistości:)


Jak myślicie, czy taki prezent dla Marzanny zachęciłby ją do poszukiwania Zimy w innych częściach Świata?

Pozdrawiam dziewiarsko:)